Historia z życia wzięta. Młodzi uparli się na romantyczną podróż po ślubie dorożką, która miała ich zawieźć do lokalu weselnego, miało być romantycznie i oryginalnie. Pogoda dopisała, dorożkarz się postarał - przybrał powóz tasiemkami, kwiatkami, sam ubrał odświętne ubranie i kapelusz, Młoda zachwycona. A tu nagle Konik sobie ogonek w górę podniósł i zrobił to czego absolutnie nie wypadało robić w "tak wyjątkowym dniu"

Na szczęście suknie nie ucierpiała, ale Młodzi wspominają że woń dorożki i koników towarzyszył im przez całe wesele.
