1. Ogląda się to raz, chwilkę po odbiorze płytki z filmem (tak było z moją komunią, studniówką), a potem chowa do szuflady. Pół biedy, jak za kilkanaście lat da się taki zapis gdzieś jeszcze odtworzyć. (Mnóstwo "pamiątek" na kasetach VHS jest już mało użytecznych, bo magnetowid poszedł w zapomnienie, a z przegrywaniem z kasety na płytkę za dużo zachodu)
2. Koszt nie mały bo ponad 1000 pln.
3. Dodatkowy stres, bo Ktoś się kręci za placami, zagląda w oczy i krępuje jeszcze bardziej
4. Płytki sobie nie postawię na półce i jako taka nie będzie mi przypominała tych chwil.
5. Niestety kamerzyści weselni, to nie profesjonalni operatorzy, filmowcy, a ślub i wesele to nie film z zaskakującą fabułą, gdzie wszyscy czekają końca, bo nie wiadomo jak się skończy. Zazwyczaj tylko kilka momentów zaskakuje i rozśmiesza. Reszta to zwykły zapis tego co się działo. Np. godzinna (albo i dłuższa) relacja z tańców na sali. - nuda
6. Dla osób z naturą profesjonalistów, oglądanie takiej relacji, może się okazać trudnym sprawdzianem, bo okazuje się, że coś tam jednak poszło nie tak, a My chcieliśmy to zrobić inaczej, Panna młoda wyglądała grubo w sukni (która tak bardzo Jej się podobała), Kościół jakiś taki ciemny i ponury na tej płytce, Mama zamiast patrzeć w stronę kamery i uśmiechać się do Pana Kamerzysty ucieka wzrokiem.Na wszystko nie mamy wpływu i nie warto się łudzić, że to co zostało pięknego w Naszej pamięci zostało również uwiecznione na płytce.
Ciągle się zastanawiamy czy jednak się zdecydować na Pana Kamerzystę. A że nie znamy w ogóle rynku video ślubnego to tak naprawdę ciężko jest Nam zadecydować. Oglądałam kilka filmów ślubnych w ostatnich tygodniach, i niczym mnie nie ujęły. Za to na pewno będziemy mieli fotografa